Archiwum dla tragifarsa

Chyba z tym poniedziałkowym terminem od KE…

Posted in Polityka, Polska, Twit, Twit graficzny, UE, Wolność with tags , , , , , , , , on 29/05/2016 by anfinuo

…niczym z końcem świata w 2012 😦
i_am_disappoint

A więc poniedziałek…

Posted in Polityka, Polska, Prasówka, UE, USA, Wolność, Świat with tags , , , , , , , , , , on 22/05/2016 by anfinuo

…będzie kolejnym aktem tragifarsy: „Demokracja w Polsce jest zagrożona”:
http://www.polskieradio.pl/7/4399/Artykul/1621648,Komisja-Europejska-czeka-na-kompromis-w-sprawie-Trybunalu-Konstytucyjnego

Tym razem znów Komisja Europejska będzie „głównym aktorem”. Gdyby to nie było obraźliwe, to by było śmieszne. Dlaczego ? Bo KE sama ma mało wspólnego z demokracją – członkowie\inie sami siebie wybierają (w uproszczeniu), a porządny, publiczny smród, ciągnie się za nią od 1999 roku, gdy cała została rozwiązana po aferze przekrętowo-korupcyjnej.

Inny „aktor”, herr Schulz, co to na ten temat mówił: „To jest sterowana demokracja a la Putin, niebezpieczna putinizacja polityki europejskiej”, też jest „pocieszny” jeśli się pamięta że poprzedni  kanclerz jego kraju, Gerhard Schroeder mówił o Putinie że jest „demokratą bez skazy”, czy o tym parciu zachodniej Europy na interesy z Rosją – słynna sprawa okrętów budowanych we Francji, pewien rurociąg, czy chęć zniesienia sankcji za „wyzwolenie” wschodniej Ukrainy.

Wielki, prawy moralizator Bill Clinton, też „poszedł po bandzie” pragnąc wspomóc swoja małżonkę w walce z Donaldem T. (nie, nie tym, ich) mówiąc o Polsce i Węgrach: „utrzymanie demokracji to za duży wysiłek. Ich przywódcy chcą rządzić w stylu Putina.”

O „aktorach” w kraju wspominać nie ma po co, bo ci polityczną napierdalanką żyją, i jakoś „ból postkorytalny” muszą ukoić.

Kilka słów o Śnieżnejkryjowce (mruga_porozumiewawczo_okiem)

Posted in Polityka, Prawda, USA, Wolność, Świat with tags , , , , on 19/07/2013 by anfinuo

Od kilku tygodni trwa „komedia”, z elementami tragifarsy, z Edwardem Śnieżnąkryjówką w roli głównej. Kimże jest ówże Edward ? To trzydziestoletni facet który, pracował dla pewnych dwóch amerykańskich organizacji rządowych z agencją w nazwie (jednej na „C”,  drugiej na „N”). A dokładniej pracował dla prywatnej, zewnętrznej firmy (w końcu Ameryka – korpokracja pełną gęba), która z kolei pracowała dla agencji na „N”, która to „walczyła z terroryzmem” śledząc wszystkich i wszędzie z pomocą firm jak Microsoft, operatorzy telekomunikacyjni, itp., itd.
Sprawa się „rypła” w Czerwcu tego roku gdy Edward wziął urlop i wyjechał do Hongkongu, bo zaczęło się koło Niego „robić gorąco”, bo jakiś czas wcześniej podzielił się informacjami z pewnym brytyjskim dziennikiem o tym jak to „(k)raj wolności i demokracji”, szpieguje wszędzie i wszystkich, łącznie z tymi których szumnie nazywa sojusznikami. Amerykanie się „zdenerwowali” na maxa (bo są „uczuleni” na punkcie tzw. wycieków), obwołali go zdrajcą, szpiegiem, złodziejem, itp. Inne kraje się oburzyły i zaczęły „rugać” amerykanów, ale jak się później okazało, same maja niezbyt „czyste rączki” (chociażby taka Francja). A Rosja siedziała cicho i co najwyżej za zamkniętymi drzwiami Wladimir i Dimitrij pękali że śmiechu, a teraz po zabawie: „Gdzie jest Edward ?”, zastanawia się nad udzieleniem mu azylu.
Dokładniejsze informacje można znaleźć w necie. Wystarczy napisać że „zwykli ludzie” zdumieli się bardzo i „ochneli” z oburzenia\przerażenia, a umiarkowani paranoicy\zwolennicy teorii spiskowych, poprosili tych bardziej „hardkorowych” o czapkę z foli aluminiowej i z nerwowym uśmiechem powiedzieli: „A nie mówiłem ?”

Dla mnie najbardziej interesujące są dwa aspekty tej sprawy. To co  „wytłuszczyłem” – outsourcing szpiegowski, coś co większość mediów pomija, upraszcza. I to że po raz kolejny okazało się że niezależnie od koloru skóry, czy haseł wyborczych o nadziei, zmianie, itp., itd., władza jest władzą. Bo to że takie coś się dzieje, to jest oczywistą oczywistością dla każdego kto samodzielnie myśli – apetyt (na władze) rośnie w miarę jedzenia (wykorzystywaniem tej władzy). Plus jeśli chodzi o podglądanie, szpiegowanie to jest jeszcze ta kusząca nutka bycia „wszechwiedzącym bogiem”, coś czego namiastkę mają ludzie oglądający różne „reality show”.

Przy sprawie „wycieków” nie sposób nie wspomnieć o dwóch innych osobach. Pierwsza to Bradley M., amerykański szeregowy który jest odpowiedzialny za przekazanie „wycieków” o m.in. „rozpyleniu” kilkunastu ludzi, van-a z ludźmi, i budynku z następnymi ludźmi:

Kilka problemów, w tym dwa duże – dwoje z tych osób pracowało dla Reuter-sa, i mogli co najwyżej „strzelać” zdjęcia (jeden z nich zmarł po pierwszym ataku, drugi po drugim).  Część Irakijczyków też była nieuzbrojona. W van-ie który „podziurkowali” po drugim ataku była dwójka dzieci, które zostały ranne. Ups.
Bradley-a „zakablował” jakiś znajomy haker, którego lata wcześniej złapano i skazano za hakowanie (pewnie dostał „propozycje nie od odrzucenia”).
Bradley od kwietnia 2011 siedzi w znanym wojskowym więzieniu z fortem w nazwie, ale kilka miesięcy wcześniej siedział sobie przez kilka miesięcy w izolatce (dla jego dobra, oczywiście). Spośród rożnych zarzutów, postawiono mu „pomoc wrogowi”, który zagrożony jest karą śmierci.

Drugą osobą jest Julian A. (obywatel Australii), założyciel bardzo znanego portalu „wyciekowego”. To właśnie ten portal posłużył do publikacji wycieków od Bradleya. I to Julian jest głównym sprawcą tej „alergii” Ameryki co do „wycieków”. A „swędzi” tym bardziej, gdyż nie mogą dostać go w swoje łapska, jak Bradley-a.
Od czerwca zeszłego roku siedzi w ambasadzie Ekwadoru, w UK bo Anglicy chce go ekstradować do Szwecji, gdzie go chcą sądzić za „gwałt” *2. Dlaczego napisałem w cudzysłowie ? Bo ten „gwałt” wyglądał mniej więcej tak:
Kobieta – Julian, załóż „gumę”.
Julian – Nie.
Kobieta – O.K.

A wszystko to z polecenia kraju który płk. Kuklińskiego ma za bohatera, ale własnych obywateli którzy nie przekazali informacji innym państwom, tylko je upublicznili, uważa za zdrajców…