Archiwum dla Wrzesień, 2012

Kilka zdań o rynku pracy w Polsce.

Posted in Polityka, Polska, Przemyślenia, UE, Świat with tags , , , , , on 25/09/2012 by anfinuo

Wbrew „linii partii” i głównonurtowych mediów w Polsce nie ma za mało ludzi do pracy. Wręcz przeciwnie, jeśli po wyjeździe masy ludzi (+/- 2 M) „za chlebem”, oficjalne bezrobocie wynosi +/-4M, to nadal jest ich za dużo.
Nawet pomijając cyfry i liczby, operowanie którymi politycy tak lubią (przynajmniej dopóki są na ich korzyść), widać że coś jest nie tak – pracodawcy często traktują pracowników jak śmieci, czy to jeśli chodzi o typ umowy, zakres _realnych_ obowiązków, wynagrodzenie, wymagania na dane stanowisko, czy ogólne podejście do pracownika jako osoby. Jeśli na kasie w markecie preferowane jest średnie wykształcenie, a osoba z mgr. pracuje  jako najzwyczajniejszy sprzedaw…, znaczy doradca\opiekun klienta i na więcej raczej nie może liczyć, to coś jest bardzo nie tak, zarówno z wymaganiami pracodawców, jak i ze szkolnictwem. I to nie tylko rożne „wyższe szkoły gier i zabaw” produkują bezrobotnych, albo pracowników pracujących dużo poniżej wykształcenia. Znam inżynierów kierunków IT z których jeden zrobił jeszcze mgr. z ekonomi i montował lodówki  Coca Cola, drugi robił za kierowcę w piekarni, a jeszcze inny za ochroniarza.
Nie mówię że z racji samych studiów każdy powinien dostawać od razu 10k, czy nawet tą „legendarna” średnią krajową, ale jeśli ludzie są po studiach, i to często drugiego stopnia, a jedyna praca jaką mogą dostać, to taka którą bez problemu mogli by robić ludzie po podstawówce (czy według obecnego systemu – gimnazjum), to poziom absurdu przekroczył wszelkie granice.
Tak wiem – własna działalność. Niektórzy ja prowadzą, bo często różni pracodawcy wymagają prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej, aby przerzucić cześć kosztów zatrudnienia na pracownika. I to jest chyba najbardziej bezpieczna i opłacalna forma „własnej” działalności gospodarczej.
Ci co zakładają własny biznes, bo mają jakiś pomysł, często kończą jak Roman Kluska, lub bardziej teraźniej, jak Ci od autostrad na Euro 2012. Nawet co bardziej odważni i szczerzy fachowcy, przedsiębiorcy mówią że zanim interes się uda kilka razy się splajtuje.
Jakimś pomysłem jest wyjechanie, ale jeśli wszyscy wyjadą, to tutaj nigdy nie będzie lepiej, a chociaż (aktualna) Polska to nie mój kraj, to jestem Polakiem i chciałbym żeby w tym kraju na dobro którego zapieprzali moi rodzice i ich rodzice, było w końcu dobrze.

 

Na koniec moja „przepowiednia” co do przyszłości. Na studiach jeden wykładowca powiedział że praca w przyszłości będzie nagrodą. Osobiście uważam że w przyszłości będą trzy rodzaje pracy:
– jakaś najprostsza, do której będzie szkoda maszyn, lub maszyny z AI (nie daj Szatanie) po prostu nie będą chciały wykonać bo będzie uwłaczająca,
– jakaś wysoce specjalistyczna + praca jako nagroda,
– wszystko po środku będą robiły nieinteligentne maszyny.
Reszta ludzi będzie po prostu żyła z jakiś zasiłków, najpewniej w nieciekawych warunkach (dzielnice Sanctuary z „Star Trek: DS9” przychodzą na myśl).
Podejrzewam że spece w UE myślą podobnie bo:
http://www.polskieradio.pl/42/1595/Artykul/691017/
Nie mam nic przeciwko wolontariatowi, wręcz przeciwnie sam przez długi czas go uskuteczniałem (nawet o tym nie wiedząc :)), i nadal to robię, bo po prostu lubię pomagać innym. Ale nauczyłem się że ludzie bardzo często dobroć, chęć bezinteresownej pomocy wykorzystują i może nawet może pochwalają, ale zrewanżować się to już nie. Więc za co taki wolontariusz ma żyć ? Ano „Korpus Pokoju” (w myślach miałem masy ludzi skandujących: „Kor-pus Pokoju ! Kor-pus Pokoju !”  i wymachującymi rękoma w wiadomym geście, tylko że z V, a nie płaską dłonią :]), „dobrodzieje” z UE jak zwykłe zaserwują nam „za darmo”, czyli z kasy wszystkich obywateli, czyli nas. To o „dostarczeniu na rynek pracy specjalistów”, jest taką samo prawdą jak tekst na poniższym obrazku i wywołuje u mnie reakcję taką jak u Reagan-a, i innych osób na nim się znajdujących:

 

Jak to się ma do mojej „przepowiedni” ? Ano UE po prostu kombinuje jak by tu utrzymać  z dala od rynku pracy, który jest bez pracy, ludzi. Więc „daje” kasę żeby mogli się spełniać jako wolontariusze „rozwijać się osobiście”, itp, bo praca  już jest nagrodą.

Jako fan SF nie miałbym nic przeciwko temu żeby było jak w Star Trek-owej Federacji – praca tylko i wyłącznie jako samodoskonalenie się, jako coś co chce się robić, a nie trzeba żeby przeżyć, ale to jest świat wyimaginowany, a nawet tam żeby był „raj”, ludzie musieli przejść przez „piekło”.