„Igrzyska” Euro 2012 się skończyły…

… i rzeczywistość powróciła ze zwielokrotnioną siłą:
– „wojna” na pozwy między państwem, a firmami od dróg, itp.,
– taśmy o PSL-u,
– biura podróży padają jak przysłowiowe muchy,
– Amber Gold się „wykopyrtnął”,
itp.

To ostanie wkurwia mnie i jednocześnie rozpierdala.
Wkurwia bo dużo ludzi którzy tam zainwestowali, to ludzie starsi, wychowani w innych realiach, gdy cwaniactwo nie było powodem do dumy, „cnotą”, tylko prawdomówność, szczerość, itp. A teraz, dlatego że uwierzyli cwaniaczkom, pewnie stracą  dużą część, a być może i całość, czasem życiowych oszczędności.
Rozpierdala bo osoby które myślały że są super inteligentne, zarąbiste, przedsiębiorcze  i w ogóle, bo znaleźli lokatę z dwucyfrowym oprocentowaniem, a Ci wszyscy „frajerzy” cieszą się z +/-5%, dostali kubeł zimnej rzeczywistości na głowę. Ale skoro ludzie nadal wierzą w bajki, jak np. ta wyceniająca Facebook-a na ileś set  miliardów dolarów, no to o czym my mówimy ?

 

 

Reklamy

Komentarze 4 to “„Igrzyska” Euro 2012 się skończyły…”

  1. Cześć, wygooglałam Twojego bloga szukajac niepopularnej opinii na pewien temat polityczno-internetowy. Wiem, że prowadzenie takiego bloga przy małej popularności wymaga ogromnej motywacji, ale ze swojego miejsca gorąco zachęcam Cię żebyś wyrażał tu (czy gdziekolwiek indziej) własną opinię, bo mnie kilkoma zdaniami podniosłeś na duchu, słowem – wiem, że nie jestem sama.
    Wbrew pozorom odnoszę wrażenie, że internet wcale nie jest taki bogaty w różne punkty widzenia, opinie itepe, itede, dlatego Twój blog był miłym zaskoczeniem.

    • Witaj.

      „Cześć, wygooglałam Twojego bloga szukajac niepopularnej opinii na pewien temat polityczno-internetowy.”
      Jakiej ?

      „Wiem, że prowadzenie takiego bloga przy małej popularności wymaga ogromnej motywacji…”
      Robię to głównie dla siebie, więc popularność mi w sumie zwisa. Chociaż nie ukrywam że miło by było, gdyby więcej ludzi tutaj komentowało, wyrażało konstruktywną krytykę, etc.

      „…ale ze swojego miejsca gorąco zachęcam Cię żebyś wyrażał tu (czy gdziekolwiek indziej) własną opinię,”
      Nie musisz mnie zachęcać, chociaż przelewanie myśli w słowa, na „starość” coraz trudniejsze. „Cierpię” poniekąd jak w „Sitowiu” , czy gdzie to tam było, gdzie autor skarżył sie na niemożność przeobrażenia myśli w słowa i przelania ich na papier 😀

      „…bo mnie kilkoma zdaniami podniosłeś na duchu…”
      Którymi ?

      „…słowem – wiem, że nie jestem sama.”
      To miło, ale nie wyciągaj pochopnych wniosków, bo rzeczywistość wtedy lubi „przywalić” mocno w tyłek.

      „… internet wcale nie jest taki bogaty w różne punkty widzenia, opinie itepe, itede,
      Zgadzam się.

      „…dlatego Twój blog był miłym zaskoczeniem.”
      Cieszy mnie to 🙂

      • Ach, specjalnie nie chciałam podawać dokładnie cóż to był za temat, ale ogólnie nie rozdrabniając się chodziło mi o kontestację. :]
        „Nie wiedziałem, że się będę tak męczył,
        słów szukając dla żywego świata” – o to chodzi? Starość starością, ale podobno nic tak w tej dziedzinie nie pomaga jak praktyka, a warto.
        Myślę, że nie trzeba mnie już wychowywać i nie obudzę się na betonie w związku z tym, że się z Tobą w jakimś punkcie solidaryzuję 😉 Możesz nawet Beyonce słuchać i majonez jeść (obu nie lubię) a tak interesował mnie ten konkretny pogląd i nasyciło mnie to.
        W kwestii kontestacji to słuchałam ładny kawałek czasu, miałam do czynienia trochę z tym środowiskiem i jestem dość krytyczna. Problem polega na tym, że ludzie, którzy mają podobne do moich poglądy zazwyczaj nie starają się ich wyartykułować, tylko zostawiają temat, co oznacza, że większość krytyki kontestacji, jeżeli już jakaś istnieje, stanowią trolle i ich sposób wysławiania się oraz pojedyncze jednostki, które i tak zostają zagłuszone przez ludzi, którzy chcą „ubić hejtera!!”. Jest to poniekąd rezultat działań prowadzących – deklarują otwartość na krytykę, ale np. Martin bardzo emocjonalnie na większą krytykę reaguje, albo sprowadza drugą stronę do poziomu hejtera.
        Ogólna konstruktywna krytyka w tym kierunku to jest właśnie to, co dodaje mi otuchy. Mogłabym się bardzo rozpisać na temat tego, co myślę o osobach zaangażowanych w tę działalność, ale obawiam się, że bardzo wyszłabym wtedy z tematyki do której ogranicza się Twój blog. :]

  2. „Ach, specjalnie nie chciałam podawać dokładnie cóż to był za temat…”
    Dlaczego ?

    „…ale ogólnie nie rozdrabniając się chodziło mi o kontestację. :]”
    Heh, to o rozczarowaniu dotyczyło m.in. właśnie kontestacji 🙂

    „“Nie wiedziałem, że się będę tak męczył,
    słów szukając dla żywego świata” – o to chodzi?”
    Tutaj właśnie jest problem, Tytuł utknął mi w głowie, ale tekst nie do końca mi się zgadza.
    Chyba jednak czeka mnie „buszowanie” po starych książkach od polskiego, tylko „jak znam życie”, to pewnie tej co potrzeba, nie będę już miał…

    „Starość starością, ale podobno nic tak w tej dziedzinie nie pomaga jak praktyka, a warto.”
    W większości dziedzin praktyka pomaga 🙂 A że warto, to się zgadzam, inaczej bym nie pisał.

    „Myślę, że nie trzeba mnie już wychowywać i nie obudzę się na betonie w związku z tym, że się z Tobą w jakimś punkcie solidaryzuję ;)”
    To tylko „friendly reminder” 🙂

    „Możesz nawet Beyonce słuchać i majonez jeść (obu nie lubię)…”
    Czego słucham możesz zobaczyć po linkiem na dailymotion. Majonezu nienawidzę i nie jadam od czasu, gdy we wczesnym dzieciństwie, byłem zmuszany do jedzenia, „znanej i lubianej” sałatki warzywnej z groszkiem (lubię), itp.

    „…i nasyciło mnie to.”
    Mało Ci do „nasycenia” potrzeba. W sumie to dobrze.

    „W kwestii kontestacji to słuchałam ładny kawałek czasu, miałam do czynienia trochę z tym środowiskiem i jestem dość krytyczna.”
    Nie słuchałem ładny kawałek, nie miałem do czynienia ze środowiskiem (poza siedzeniem na chat-ie podczas „debaty” PRemiera z internautami), ale wiem, widziałem na tyle by być krytyczny 😀

    „Problem polega na tym, że ludzie, którzy mają podobne do moich poglądy zazwyczaj nie starają się ich wyartykułować, tylko zostawiają temat…”
    Ano, rzeczywistość nie nastraja pozytywnie jeśli chodzi o wypowiadanie się, próby wprowadzenia zmian, itp. A niektórym po prostu się nie chce. A i samo wyartykułowanie poglądów to dopiero 2/3 drogi, jeszcze trzeba przy nich wytrwać, co często jest trudne i bolesne.

    „…co oznacza, że większość krytyki kontestacji, jeżeli już jakaś istnieje, stanowią trolle i ich sposób wysławiania się oraz pojedyncze jednostki które i tak zostają zagłuszone przez ludzi, którzy chcą “ubić hejtera!!””
    Tak jak w innych przypadkach – +/- psychologia tłumu po stronie atakujących i broniących, przeświadczenie o własnej nieomylności,”alergia” na krytykę, po stronie atakowanych.

    „Jest to poniekąd rezultat działań prowadzących – deklarują otwartość na krytykę, ale np. Martin bardzo emocjonalnie na większą krytykę reaguje, albo sprowadza drugą stronę do poziomu hejtera.”
    j.w.

    „Ogólna konstruktywna krytyka w tym kierunku to jest właśnie to, co dodaje mi otuchy.”
    Cieszę się 🙂

    „…wyszłabym wtedy z tematyki do której ogranicza się Twój blog. :]”
    Mój blog nie ogranicza się do żadnej tematyki, piszę o wszystkim „co mi w duszy gra”, czy to będzie debilizm zwykłych ludzi, czy polityka, czy prezentacja ciekawej aplikacji, czy też próby „filozoficzne”.
    Ale poniekąd masz rację – to nie jest blog o krytyce kontestacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: